Piłka nożna

Karne Radomiaka, kibice Widzewa i …

II-ligowe zmagania wchodzą w decydującą fazę. Choć trudno powiedzieć, by wyścig o awans toczył się w zawrotnym tempie – liderzy co i rusz zaliczają bowiem potknięcia – to emocji w walce na górze i na dole tabeli z pewnością nie zabraknie.

Na sześć kolejek przed zakończeniem sezonu na czele usadowił się Radomiak Radom. Dla zespołu znad Mlecznej to kolejne rozgrywki, w których jego celem jest awans na zaplecze ekstraklasy. W poprzednich radomianom zabrakło dwóch oczek, by zająć miejsce barażowe, a dwa sezony temu w dodatkowych spotkaniach lepsza od Radomiaka okazała się Bytovia Bytów. Tym razem ma być inaczej, ale nie da się ukryć, że „Zieloni” stosunkowo często zaliczają potknięcia. Wiosną trzykrotnie przegrali i raz zremisowali, co nie może być dla kibiców powodem do optymizmu. W Radomiu wielu obawia się, że mogą wrócić demony przeszłości. Po przegranej z Resovią (0:1) trener Dariusz Banasik podkreślał, iż jego zdaniem w tym sezonie w meczach Radomiaka sędziowie dyktują sporą liczbę rzutów karnych. – Przegraliśmy wiosną trzeci mecz na wyjeździe i w każdym przeciwko nam odgwizdano „jedenastkę”. To kluczowe momenty. Na nas jest prosty sposób, podyktować rzut karny, czy był, czy go nie było. Jedyny wyjazdowy mecz na wiosnę, w którym wygraliśmy, obył się bez tego stałego fragmentu gry – mówił szkoleniowiec Radomiaka. Rzeczywiście, przeciwko jego drużynie zostały podyktowane rzuty karne w meczach z Olimpią Elbląg, Zniczem Pruszków oraz Resovią. Tyle tylko, że jego podopieczni do tego stałego fragmentu gry podchodzili w tym sezonie już… dwunastokrotnie! Kibiców na pewno bardziej interesują więc zdobycze punktowe, niż problem mnogości „jedenastek”.

Za plecami Radomiaka czai się łódzki Widzew, który również wiosną mocno zawodzi. Klub z Al. Piłsudskiego wydawał się jednym z „pewniaków” do awansu, tymczasem nie może przełamać własnej słabości. Tego, co dzieje się wiosną, nie potrafi wytłumaczyć chyba nikt. Wszystko rozpoczęło się od planowego zwycięstwa nad Gryfem Wejherowo. W kolejnych meczach było już jednak dużo gorzej. Sześć kolejnych remisów to rezultat, który nie może zadowolić fanów, tak licznie przecież obecnych na każdym meczu Widzewa. Na początku kwietnia nieco wyczerpała się cierpliwość klubowych władz, które podziękowały za współpracę trenerowi Radosławowi Mroczkowskiemu. Jego miejsce zajął Jacek Paszulewicz, który jednak także zaczął od… remisu. I choć Widzew wciąż zajmuje drugą pozycję w tabeli, Olimpia Grudziądz i Elana Toruń tracą do łodzian tylko dwa punkty.

To właśnie Olimpia, Elana, a także GKS Bełchatów powalczą zapewne o trzecie, premiowane awansem miejsce. Wszystkie te ekipy będą mierzyć się jeszcze z innymi zespołami ze ścisłej czołówki, co zwiastuje ogromne emocje i rotacje. Każde potknięcie może mieć niesamowitą wagę. Olimpia oraz Elana zgromadziły na swoich kontach po 47 punktów, dwa oczka mniej wywalczył GKS Bełchatów. Wydaje się, że reszta drużyn nie będzie już w stanie włączyć się do walki, ale II liga przyzwyczaiła nas już do zupełnie niespodziewanych scenariuszy…

Nieco w cieniu rywalizacji o awans toczyć się będzie potyczka o pozostanie na drugoligowym froncie. Obecnie tabelę zamyka katowicki Rozwój, jednak jego siłą jest korzystny terminarz. Trzy punkty, które dzielą drużynę ze stolicy Górnego Śląska od bezpiecznej strefy, wydają się bardzo prawdopodobne do odrobienia. Rozwój nie zagra już bowiem z żadną ekipą, która zakotwiczyła w czołówce. Gorzej wygląda choćby sytuacja Siarki Tarnobrzeg, którą czeka bój z łódzkim Widzewem. Tarnobrzeżanie mają jednak o jedno spotkanie rozegrane mniej i jeśli je wygrają, opuszczą strefę spadkową. W walkę o utrzymanie zamieszane będą także Ruch Chorzów, ROW 1964 Rybnik, Gryf Wejherowo, Olimpia Elbląg oraz Błękitni Stargard. Szczególnie szokująca jest postawa chorzowian. Ruch w ciągu trzech lat może zaliczyć trzy spadki. Najpierw pożegnał się z ekstraklasą, następnie z jej zapleczem, by w tym sezonie także być blisko relegacji z II ligi. To mogłaby być katastrofa dla kibiców „Niebieskich” – ich klub w przyszłym roku obchodził będzie przecież 100-lecie istnienia. Jeśli byłoby trzeba świętować je na czwartym poziomie rozgrywkowym, byłyby to niezmiernie smutne okoliczności…

Emil Kopański

(źródło: laczynaspilka.pl/fot: radomiak.pl)

Comment here