Piłka nożna

Transfery rywali Radomiaka

Transferowa karuzela w Fortuna 1 lidze jeszcze nie rozkręciła się na dobre, a kluby z tej klasy rozgrywkowej już dokonały wielu ciekawych ruchów. Najlepszym przykładem jest Miedź Legnica, która pozyskała najlepszego strzelca poprzedniego sezonu Valerijsa Sabalę. Jednak przeprowadzek wewnątrz ligi było więcej, może nie tak spektakularnych jak w przypadku łotewskiego snajpera, ale również zasługujących na uwagę.

Zakontraktowanie Sabali to bez wątpienia hit letniego okienka transferowego na drugim szczeblu rozgrywkowym. Legniczanie pozyskali bowiem zawodnika, który w dwóch ostatnich sezonach, w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała strzelił w lidze 21 goli. Dwanaście bramek, które zdobył w poprzednich rozgrywkach zapewniło mu koronę króla strzelców. Dodajmy, że to najskuteczniejszy napastnika „Górali” od czasów Roberta Demjana, więc jego brak może poważnie osłabić ofensywę zespołu Krzysztofa Brede. Cieszyć może się szkoleniowiec legniczan Dominik Nowak, bo do jego zespołu dołączył piłkarz o uznanej renomie w lidze, gwarantujący wysoką jakość w ataku. W dodatku udało się uprzedzić innych chętnych, przecież zainteresowanie Łotyszem wykazywały kluby ekstraklasowe.

Znajomy polskiej reprezentacji

Umowa z Sabalą oznacza, że do Legnicy nie trafi Marcin Robak. Rodowity legniczanin podjął decyzję, że odchodzi ze Śląska Wrocław, by szukać nowych wyzwań. Przez jakiś czas Robaka łączono właśnie z Miedzią, w której zaczynał karierę. 36-latek dostał nawet propozycję umowy, jednak tak długo zwlekał z podpisem, że Miedź poinformowała, iż wycofuje się z wcześniejszych ustaleń, tym samym rezygnując z usług snajpera.

Na podstawie transferów, jakie dokonują się w ekipie z Dolnego Śląska, widać, że „Miedzianka” zamierza szybko wrócić do Ekstraklasy. Inaczej nie zabiegałaby o Sabalę, nie zatrzymywałaby trenera Nowaka po spadku. Budowę nowej Miedzi rozpoczął od pozyskania do bramki Mateusza Hewelta z rezerw Evertonu, a dalej: Krzysztofa Danielewicza, Macieja Koziarę (Gryf Wejherowo), Marcina Warcholaka, czy Macieja Śliwę. Ten ostatni w poprzednim sezonie debiutował w ekstraklasie. W piątym występie na poziomie ekstraklasy zdobył bramkę (przeciwko Arce Gdynia).

Ciekawym posunięciem Miedzi wydaje się podpisanie umowy z Czarnogórcem Nemanją Mijuskoviciem. 27-latek jest reprezentantem swojego kraju, nie tak dawno grał w meczu eliminacji mistrzostw świata Polska – Czarnogóra. Wygrana 4:2 w październiku 2017 roku zapewniła biało-czerwonym awans na mundial. Mijusković może pochwalić się mistrzostwem Czarnogóry, a także Macedonii. W ostatnich latach występował w kazachskim Tarazum, rosyjskim FK Tosno. Poprzednim klubem nowego obrońcy legniczan był Hermannstadt z ekstraklasy rumuńskiej. – Potencjał mamy duży, trzeba tylko wkomponować nowych zawodników w tę grę. Do sezonu na pewno przystąpimy mocni i z dużymi planami – mówi Danielewicz.

Mieszanka w Sosnowcu

Wysokie aspiracji nie kryje drugi ze spadkowiczów, czyli Zagłębie Sosnowiec. Tutaj najważniejsza zmiana zaszła na ławce trenerskiej: nowym trenerem został Radosław Mroczkowski. Wraz z nim do Sosnowca zawitali m.in. Rafał Grzelak (poprzednio Termalika Nieciecza), Płamen Kraczunow (Stomil Olsztyn), Patryk Mularczyk (PGE GKS Bełchatów), Wojciech Słomka (Wisła Kraków).

Co więcej, Zagłębie miało odpowiednie argumenty, żeby przekonać Patryka Małeckiego. Tego piłkarza bliżej nikomu przedstawiać nie trzeba. Były piłkarz Wisły Kraków, ostatnio występujący w Spartaku Trnawa na Słowacji nie ma co liczyć na specjalne traktowanie w Sosnowcu ze względu na nazwisko, musi za to pokazać, że nie przez przypadek spędził tyle sezonów w ekstraklasie. – Chcę swoim doświadczeniem pomóc Zagłębiu w walce o najwyższe cele. Znam nową drużynę Zagłębia osobiście i z boiska, nie jest mi ona obca. W pierwszej lidze będzie trudniej, ale ja wiem na co się piszę, znam swoje umiejętności – mówi z przekonaniem, świadomy oczekiwań z nim związanych Małecki.

Na dokładkę Mroczkowski „dostał” jeszcze 18-letniego Jakuba Siniora z juniorów Hellas Werona. – Jestem bardzo szczęśliwy, że znalazłem się w Zagłębiu, to klub z tradycjami i sukcesami w polskiej piłce. Chciałbym pomóc w walce o powrót do Ekstraklasy – podkreśla Sinior cytowany przez portal zaglebie.eu. Kto wie, czy ta mieszanka młodości (w Sosnowcu znalazł się ponadto 18-letni Mateusz Bieniek, o rok starszy Michał Kieca) z doświadczeniem nie okaże się taką, która faktycznie da powrót na najwyższy poziom.

CV z Ekstraklasą w cenie

Na radość z awansu znów liczą kibice Stali Mielec, bo ich zespół już w poprzednim sezonie pokazał siłę. O jeszcze lepsze efekty ofensywne powinien zadbać Josip Barisić, z tyłu spokój mają zapewnić Mateusz Bodzioch, Wojciech Lisowski, Paweł Olszewski oraz Mateusz Żyro. – Stawiamy na stabilizację składu. Nie było też tajemnicą, że szukamy napastnika. Barisić oraz Adrian Paluchowski dają gwarancję, że między nimi będzie rywalizacja na wysokim poziomie. Z kolei Paweł Olszewski rozwiązał nam sprawę z młodzieżowcem – podkreśla trener Stali Artur Skowronek.

Po posiłki z ekstraklasy sięgnął beniaminek Fortuna 1 ligi, Radomiak Radom. Dariusz Banasik będzie miał do swojej dyspozycji Mateusza Cichockiego (Zagłębie Sosnowiec), Mateusza Lewandowskiego (Lechia Gdańsk) i Macieja Górskiego (Korona Kielce). Te transfery pokazują, że słowa Banasika o Radomiaku, który ma powalczyć o coś więcej niż utrzymanie, nie były wypowiedziane w euforii spowodowanej awansem.

Jakie ruchy zaszły w kadrze pozostałych beniaminków? PGE GKS Bełchatów wzmocnił się kosztem swoich rywali z poprzedniego sezonu – Elany Toruń (Michał Kołodziejski, Krzysztof Wołkowicz), Znicza Pruszków (Adrian Małachowski) i Olimpii Grudziądz (Mateusz Marzec). Ta sama Olimpia pozyskała zawodników głównie z niższych lig, co nie znaczy, że gwiazda Huragana Morąg Joao Criciuma nie da odpowiedniej jakości. Oprócz Brazylijczyka zaproponowano umowy choćby Lukasowi Durisce, Sebastianowi Kamińskiemu i Remigiuszowi Szywaczowi. Po awansie w Grudziądzu doszło do rozbiórki zespołu, a co za tym idzie masowych odejść kolejnych kluczowych zawodników. Nawet przy mądrej polityce i dobrej znajomości rynku trudno będzie szybko i bezboleśnie dokonać tej wymiany.

Ponad 230 „na liczniku” i w Stomilu

Konkretne wymagania stawia nowym zawodnikom szkoleniowiec Stomilu Olsztyn, Piotr Zajączkowski. Dla niego, poza umiejętnościami stricte piłkarskimi, liczą się cechy osobowościowe. Charakter, który w trudnym momencie pomaga przezwyciężyć kryzys, czym zresztą imponowali zawodnicy „Dumy Warmii” wiosną minionego sezonu. Teraz Stomil zaimponował sprowadzając Mateusza Cetnarskiego, który ma 236 występów na poziomie Ekstraklasy. Jednocześnie klub przedłużył kontrakty ze „starą gwardią”, ściągając nowych zawodników (Wiktor Biedrzycki, Rafał Remisz) oraz nowych-starych (Artur Siemaszko, który w sezonie 2017/18 zaliczył 11 trafień dla olsztynian).

– Jak każdy stawiam przed sobą cele, a ten jest jeden. Zdobywać jak najwięcej punktów. Nie znam zawodnika, który chciałby przyjść do Stomilu czy jakiejś innej drużyny i prezentować się słabo. Moim celem jest jak najdłużej i jak najlepiej grać w piłkę nożną – powiedział Cetnarski. Doświadczony pomocnik reprezentował w Ekstraklasie barwy PGE GKS-u, Śląska Wrocław, Widzewa Łódź, Cracovii, Sandecji Nowy Sącz. Ostatnią wiosnę spędził w Górniku Łęczna, ale na poziomie drugiej ligi wystąpił tylko sześciokrotnie.

Do wyścigu zbrojeń na zapleczu ekstraklasy włączyła się Termalika. Zespół Piotra Mandrysza wzmacnia się w pierwszej kolejności w defensywie (Michal Bezpalec, Mateusz Grzybek, Paweł Oleksy, Marcin Wasielewski). Chojniczanka stawia na zawodników, którzy poprzednio grali w Bytovii Bytów (Andrzej Witan, Mateusz Kuzimski, Bartosz Wolski), niższych ligach (Aghwan Papikjan, Matic Zitko, Jakub Letniowski) i w Czechach (Jan Mudra z 1. SC Znojmo FK).

Podbeskidzie przekonało Karola Danielaka i Rafała Figla. Spokojnie z transferami obchodzą się w GKS-ie Tychy, Sandecji Nowy Sącz. Warta opiera się na piłkarzach z tej samej klasy rozgrywkowej (Tomasz Boczek, Gracjan Jaroch, Jakub Kuzdra). Odra, podobnie jak „Zieloni” z Poznania, korzysta ze sprawdzonych nazwisk, uzupełniając je o młodych piłkarzy. Jedynie Wigrom nie udzieliła się jeszcze gorączka transferowa. To dopiero początek lipca, zatem nie można wykluczyć, że prawdziwe łowy pierwszoligowców dopiero się zaczną.

Piotr Wiśniewski (laczynaspilka.pl)

Comment here