Strona główna » Futbol amerykański » Kaczory już bez szans

Kaczory już bez szans

2017-08-19 10:18:26


Kaczory już bez szans

Wyraźnym faworytem meczu byli Tytani, którzy musieli się dość solidnie namęczyć, aby wyjechać z Radomia mając na swoim koncie kolejną wygraną. 

 

Mecz rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami. Za sprawą biegów Macieja Szymczaka i Artura Czerniaka Tytani wyszli na prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli efektowną akcją, w której po raz pierwszy błysnął znakomicie dysponowany Michał Podkowa. Po złapaniu podania Ernesta Seweryna pognał w stronę pola punktowego rywala, a żaden z Tytanów nie był w stanie go zatrzymać. Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem gości. Po zmianie stron swoje przyłożenie zdobył rozgrywający lublinian, Mateusz Majewski. O doskonałej dyspozycji defensorów przypomniał Marcin Kiciński, który odzyskał piłkę straconą przez rywala. Kiedy wydawało się, że goście spokojnie dograją mecz, po raz kolejny dał o sobie znać Michał Podkowa. Zaliczył swój drugi touchdown i, co ciekawe, w sumie czwarty przeciwko defensywie z Lublina. Żaden inny zawodnik nie zdołał w bieżących rozgrywkach zapunktować w starciu z obroną Tytanów. To stawia osiągnięcie Podkowy w jeszcze bardziej okazałym świetle. Obydwie ekipy czeka mecz z Crusaders Warszawa. Dla Green Ducks będzie to wyzwanie kończące tegoroczne rozgrywki, a dla Tytanów pojedynek o pierwsze miejsce w grupie wschodniej. 

 

- Jesteśmy zadowoleni, że w takim stylu pożegnaliśmy się z radomską publicznością. To było w naszym wykonaniu dobre spotkanie, mimo że błędy własne ponownie zaważyły na wyniku. Faktycznie, możemy je uznać za jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze w bieżących rozgrywkach – powiedziała Natalia Domagała, wiceprezes Green Ducks Radom. 

 

- Nigdy nie należy zakładać, że w sporcie cokolwiek przyjdzie z łatwością. Ten mecz wcale nie był dla nas lekki i przyjemny. Green Ducks nie tyle nas zaskoczyli, co po prostu zagrali konsekwentnie i dobrze egzekwowali swoje założenia. To nie wystarczyło, by wygrać, ale napsuło nam sporo krwi. Ofensywa Radomia była dzisiaj teatrem jednego aktora, Michała Podkowy, który tworzył 80% udanych akcji gospodarzy. Mimo zwycięstwa, naszym zdaniem to właśnie on był najlepszym zawodnikiem. Z naszej strony był to mecz brzydki, pełen błędów i pomyłek, które mogły zakończyć się znacznie gorzej. Myślę, że drużyna odczuła trudy trzy-meczowego maratonu i zawodnicy będą wdzięczni za tydzień oddechu. Po krótkiej przerwie czeka nas najważniejszy sprawdzian przed playoffs. Kubeł chłodnej wody, jakim była potyczka z Green Ducks, na pewno nam się przed tym starciem przyda - powiedział Andrzej Jakubiec, koordynator ofensywy Tytanów Lublin. 

 

MVP meczu: Michał Podkowa (skrzydłowy Green Ducks Radom)

 

Green Ducks Radom – Tytani Lublin 14:28 (0:14, 8:0, 0:6, 6:8) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Macieja Szymczaka po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Maciej Marzec)
0:14 przyłożenie Artura Czerniaka po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Maciej Marzec) 

II kwarta
8:14 przyłożenie Michała Podkowy po 63-jardowej akcji podaniowej Ernesta Seweryna (podwyższenie za dwa punkty, Michał Podkowa) 

III kwarta
8:20 przyłożenie Mateusza Majewskiego po 35-jardowej akcji biegowej 

IV kwarta
8:28 przyłożenie Marcina Kicińskiego po odzyskaniu piłki w polu punktowym rywala (podwyższenie za dwa punkty, Paweł Łopatyński)
14:28 przyłożenie Michała Podkowy po 15-jardowej akcji podaniowej Ernesta Seweryna 

 

(źródło: plfa.pl)




  



ROZA DEVELOPMENT
Galeria SportRadom.pl
Kanały klubowe

Najchętniej czytane
Piłka Nożna 29.24%
Siatkówka 25.29%
Koszykówka 16.07%
Zapasy 15.71%
Tenis Stołowy 13.69%

ALL SPORT


Facebook