Strona główna » Boks » To był udany powrót

To był udany powrót

2018-06-03 07:23:11


To był udany powrót

Michał Cieślak udanie wrócił do kategorii junior ciężkiej. Radomianin w Legionowie na dystansie ośmiu rund pewnie pokonał Siergiera Radczenkę.

 

Rywal pokazał się z dobrej strony na początku tego roku i to mimo pierwszej porażki w karierze. - Posłał wtedy na deski Krzysztofa Głowackiego i był naprawdę bliski zwycięstwa. Miał być więc świetnym testem dla Cieślaka w jego powrocie do kategorii junior ciężkiej i chyba tak też się stało - przyznał polsatsport.pl.

 

W walce wieczoru już od pierwszych sekund pojedynku Michał Cieślak prezentował charakterystyczny dla siebie styl. Ogromna agresja i dynamika zdecydowanie przyniosła efekty. - Siła ciosów Cieślaka robiła kolosalne wrażenie na przeciwniku. W drugiej rundzie położył swojego rywala dwukrotnie na deski i wydawało się, że skończy walkę przed czasem, jednak Radczenko przetrwał kryzys i dotrwał do gongu - relacjonował serwis bokser.org.

 

W kolejnych rundach kibice obejrzeli równie dynamiczną postawę radomianin. Ukrainiec ambitnie starał się utrzymać w ringu. Nie dał się powalić aż do rundy szóstej, w której został trafiony czystym prawym krzyżowym na szczękę. Po raz kolejny przetrwał jednak kryzys. - Cieślak rzucił się do ataku, lecz Radczenko wykazał się wielką odpornością i ostatecznie Polak odniósł jednogłośne zwycięstwo na punkty - podkreślił bokser.org.


Michał Cieślak po raz pierwszy do sobotniej walki przygotowywał się pod okiem trenera Andrzeja Liczika. - Docieramy się wspólnie z trenerem. Będzie coraz lepiej. Zabrakło niewiele, bym wygrał to przed czasem - komentował na gorąco tuż po zejściu z ringu Michał Cieślak. Pytany o najbliższe plany startowe pięściarz z Radomia zdradził. - Być może pojawię się 16 czerwca na gali na Torwarze.

 

W Legionowie wystąpił również Rafał Grabowski. I tak jak Michał Cieślak swoją walkę zakończył zwycięstwem. Pięściarz z Radomia wypunktował Jurija Chumaka. Rywal starał się przeciwstawić dobrze dysponowanemu podopiecznemu Adama Jabłońskiego. Pod koniec drugiej rundy zagapił się jednak. Rafałowi Grabowskiemu udało się trafić mocnym lewym sierpowym i tylko gong ocalił reprezentanta Ukrainy od prawdopodobnej porażki przed czasem.

 

Od drugiej rundy kibice obejrzeli zdecydowanie więcej ciosów. - Konsekwentna presja wywierana na przeciwnika opłaciła się, pięściarzowi grupy Fight Events udało się odnieść jednogłośne zwycięstwo na punkty - przyznał bokser.org. - Chyba znów za bardzo się trochę podpaliłem, ale publiczność na galach zawodowych mnie po prostu nakręca - zapewnił po trzecim kolejnym zwycięstwie Rafał Grabowski.

 

(fot: Piotr Duszczyk, boxingphotos.pl/Babilon Promotion)

 




  



ROZA DEVELOPMENT
Galeria SportRadom.pl
Kanały klubowe

Najchętniej czytane
Piłka Nożna 28.38%
Siatkówka 26.15%
Koszykówka 16.49%
Zapasy 15.6%
Tenis Stołowy 13.39%

ALL SPORT


Facebook