Strona główna » Z kart historii » Lata dwudzieste..., lata trzydzieste

Lata dwudzieste..., lata trzydzieste

2018-11-08 16:05:25


Lata dwudzieste..., lata trzydzieste

Z okazji obchodów 100.rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w listopadzie publikujemy przedruki artykułów z prasy regionalnej przybliżające historię sportu okresu dwudziestolecia międzywojennego w Radomiu.

 

 

 

Ziemi Radomska*

nr 28 (5.02.31)

Rozmowa z asami kolarskiemi

Którego dnia, przechodząc ulicą Żeromskiego widzę niespotykany u nas, o tej porze roku, obrazek: trzech młodzieńców, ubranych w różnobarwne swetry i szale, o uśmiechniętych twarzach, siedziało na dziwnej konstrukcji rowerach, kręcąc zawzięcie pedałami. Przystanęli opodal, majstrując coś koło jednej z maszyn. Podchodzę bliżej, wszczynam rozmowę. Ku swojemu zdziwieniu dowiaduje się, że iż mam doczynianie ze znanymi w Polsce kolarzami, o których dużo słyszałem, a więc: Kłosowiczem trzykrotnym górskim mistrzem Polski, Krawczykiem zdobywcą kilku puharów i trzykrotnym amat. kl. sport i Wajgertem, najmłodszym z całej trójki, którzy pierwszy na terenie okr. radomskiego pokazał nam klasę największego ośrodka kolarskiego – Warszawy.

 

Po kilku wstępnych frazesach proponuje wywiad na który uprzejmi kolarze chętnie się zgadzają.O oznaczonej godzinie zjawiają się w redakcji trzej moi goście. Zajmują miejsca i przystępujemy do tematu:

-Co właściwie robicie panowie w Radomiu, zwłaszcza o tej porze? Spodziewałbym się prędzej spotkać was gdzieś w Nicei, na zimowym treningu, niż tuż na radomskim bruku.

-Jesteśmy pracownikami WU w Warszawie, które nas delegowały do tut. Fabryki Broni i pracujemy tam na dziale rowerowym. Jest to dla nas bardzo na rękę, gdyż dyrekcja odnosi się bardzo przychylnie do sportu.

-Obecnie przechodzimy racjonalną zaprawę zimową przez uprawianie gimnastyki i boksu oraz lekkiej atletyki. Dwa lub trzy razy w tygodniu przejeżdżamy na szosie około 50 klm. bez względu na pogodę.

-A co u pana słychać? - zwracamy się do 3krotnego mistrza górskiego Kłosowicza.

-Po szeregu niepowodzeń w ubiegłym sezonie, co poderwało moją pewność siebie, a szczególnie przegrany wyścig o mistrzostwo Polski, obecnie zabrałem się do gorliwych przygotowań na sezon przyszły, aby osiągnąć swoją formę z lat ubiegłych i powetować porażki. Największem mojem dążeniem jest utrzymanie się w dobrej formie do r. 1932, aby reprezentować powtórnie barwy Polski na Olimpjadzie i w tej dziedzinie sportu wywalczyć dobre imię dla barw polskich.

-Czemu przypisać pańskie niepowodzenie z ubiegłym sezonie? Pytamy p. Krawczyka.

-Praca zawodowa nie pozwala mi przeprowadzać stałych intensywnych treningów i postanowiłem wycofać się z czynnego życia sportowego. Ambicja jednak zwyciężyła i wziąłem się szczerze do sprawy, ładując całą energję. W stosunkowo krótkim czasie osiągam szczyt formy, zdobywając puhar jubileuszowy Amatorskiego Klubu Sport., jednak sukcesem tym nie zadowoliłem się – trenowałem w dalszym ciągu zbyt forsownie, co spowodowało gwałtowny spadek formy.

Późniejsze biegu moje stały pod znakiem przemęczenia i przetrenowania, nie odbyło się takie bez defektów.

-Jakie są pańskie plany na przyszłość?

-W sezonie przyszłym chcę osiągnąć swoją formę z r. 1927 i 28 i mam nadzieję, że odegram poważną rolę, a zwłaszcza w biegu dookoła Polski, który to wyścig najbardziej mi odpowiada.

Na zakończenie muszę zaznaczyć, iż zwróciłem uwagę na młodego i świetnie zapowiadającego się szczególnie w biegach szprinterskich, kolegę klasowego Wajgerta, którego nakłaniam do przeniesienia się na tor, gdyż widzę u niego talent w tej specjalności.

-Co pan powie o sobie?- zwracam się do Wajgerta, najmłodszego z całej grupy.

-Sezon ubiegły zaliczam do pomyślnych. Pierwszy mój wyścig w maju br. na trasie Skarżysko-Iłża-Radom-Skarżysko (120 km) wygrałem bezapelacyjnie. Następne zwycięstwo w 6-go godzinnym wyścigu na wspaniałym torze mego rodzimego klubu „Legji” warszawskiej i 3-ie miejsce w mistrzostwie woj. warszawskiego zaliczam do tegorocznych sukcesów. W przyszłym roku zamierzam popracować na torze, trenując z tak rutynowanymi kolarzami, jakimi są moi koledzy Kłosowicz i Krawczyk, od których zdobyłem wiele cennych rad i wskazówek i którzy wmawiają we mnie (być może w obronie własnej skóry) zdolności na torowca, doszedłem do wniosku, iż nie zawadzi spróbować, tembardziej, że pierwsze moje kroki na torze dały nadspodziewanie dobre rezultaty.

Najwięcej gniewa mnie to, że koledzy wciąż jeszcze nazywają mnie młodym kolarzem, lecz bardzo, się tem nie przejmuje, gdyż starym mam czas jeszcze być, podczas gdy oni w żaden sposób młodszymi nie będą.

-A cóż to za dziwne maszyny posiadacie panowie na których was z rana widziałem?-zadaje ostatnie pytanie.

-Są to rowery szosowe najnowszego typu na t zw. Gumach balonowych przystosowane do naszych dróg. Rowery, te zostały wykonanie w Fabryce Broni.

 

* Chcąc przekazać klimat sprzed kilkudziesięciu lat artykuły zamieszczamy w oryginalnej formie.




  



ROZA DEVELOPMENT
Galeria SportRadom.pl
Kanały klubowe

Najchętniej czytane
Piłka Nożna 28.27%
Siatkówka 26.27%
Koszykówka 16.57%
Zapasy 15.55%
Tenis Stołowy 13.35%

ALL SPORT


Facebook